Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Adolf Hitler zaszczepial niemieckie poczucie wyzszosci juz uczniom szkol podstawowych. W NSDAP najliczniejsza grupa zawodowa byli nauczyciele nauczania poczatkowego

Szkoły masowego rażenia

Aleksander Piński

Bez państwowej oświaty nie byłoby dwóch wojen światowych i Holokaustu

Piętnastu policjantów weszło do domu państwa Busekros w Norymberdze i siłą zabrało 15-letnią Melissę spod opieki rodziców. Wykonywali wyrok sądu będący reakcją na to, że Melissy nie uczono w publicznej szkole, ale w domu. Nie zdarzyło się to w trakcie dyktatury nazistów w latach 30. XX w., ale zaledwie pięć lat temu. Wolfgang Drautz, konsul generalny Niemiec w USA, oświadczył wówczas, że niemiecki rząd ma „uzasadniony interes w przeciwdziałaniu powstawaniu grup społecznych opartych na poglądach innych od głównie obowiązujących".

Nazizm w Palo Alto

Nerwowa reakcja niemieckiego rządu (co ciekawe, zakaz uczenia dzieci w domu jako alternatywy dla publicznej edukacji wprowadził w 1937 r. Adolf Hitler) będzie bardziej zrozumiała, gdy uświadomimy sobie, jak potężnym narzędziem w formowaniu społeczeństwa jest publiczna edukacja. Wiosną 1967 r. w szkole Cubberley High School w kalifornijskim Palo Alto 15-letni uczniowie nie mogli pojąć, jak Niemcy mogli twierdzić, że nie wiedzieli o mordowaniu Żydów, i masowo popierać nazistów. Nauczyciel historii Ron Jones postanowił im pokazać ten mechanizm za pomocą eksperymentu. Oświadczył, że powołał do życia ruch społeczny Trzecia Fala, mający eliminować demokrację jako system, który przywiązuje zbyt dużą wagę do potrzeb jednostki. „Siła przez dyscyplinę, siła przez wspólnotę, siła przez działanie, siła przez dumę" – brzmiało motto nowego ruchu.

Pierwszego dnia eksperymentu Jones zażądał, by uczniowie zwracali się do niego na baczność i zaczynając zdanie od „Proszę pana", a na jego pytania odpowiadali w nie więcej niż trzech słowach. Opowiedział im też historię wyimaginowanego ruchu Trzecia Fala, którego nazwa miała wziąć się od tego, że w serii najsilniejsza jest zwykle właśnie trzecia fala. Wymyślił też gest salutowania zbliżony do faszystowskiego. Uczniowie mieli się nim pozdrawiać nawet poza szkołą. W ciągu trzech dni ruch wzrósł z 30 uczniów klasy Jonesa do ponad 200, a eksperyment przybrał nieoczekiwany obrót. Oto członkowie Trzeciej Fali zaczęli z własnej inicjatywy donosić nauczycielowi na tych, którzy nie stosują się do zasad ruchu. Stworzyli też legitymacje oraz wyznaczyli członkom zadania, np. zaprojektowanie flagi. Potem wyrzucili z ruchu nielubianych kolegów i zaczęli się nad nimi znęcać. Jones uznał, że eksperyment wymyka się spod kontroli i postanowił go zakończyć. Oświadczył, że Trzecia Fala w jego szkole jest jedynie częścią ogólnonarodowego ruchu politycznego. Następnego dnia w szkole miał się odbyć wiec, na którym miano ogłosić program polityczny partii i kandydata na prezydenta. Zamiast tego zgromadzeni usłyszeli, że byli częścią eksperymentu mającego im unaocznić, jak możliwe stało się rozpowszechnienie idei nazistowskich.

W ostatnich latach eksperyment „Trzecia Fala" zyskał na popularności dzięki nakręconemu w 2008 r. niemieckiemu filmowi „Die Welle" (czyli „Fala"), wystawionemu w 2010 r. w San Fracisco musicalowi „The Wave" („Fala") oraz filmowi dokumentalnemu z tego samego roku „Lesson Plan: The Story of the Third Wave" („Plan lekcji: Historia trzeciej fali"). Mało kto zwrócił jednak uwagę na najważniejszy wniosek z tego eksperymentu: jak silnym narzędziem indoktrynacji jest publiczne szkolnictwo. Było nim od samego początku. Nie jest przypadkiem, że kraj, który pierwszy wprowadził obowiązkową publiczną edukację (zrobiły to w 1794 r. Prusy, część dzisiejszych Niemiec), to kraj, który wywołał dwie wojny światowe i którego władze, przy braku sprzeciwu ze strony narodu, dopuściły się zbrodni na niespotykaną wcześniej skalę.

Pruski Ordnung w szkołach

Niemieckie poczucie wyższości i zagrożenia, które Adolf Hitler wykorzystał do krzewienia nienawiści rasowych, zaszczepiano w szkołach publicznych. Pruskie dzieci uczono, że niemiecki język i niemiecka literatura są najpiękniejsze ze wszystkich, a Niemcy są ze wszystkich stron otoczone przez wrogów. Równie ważnym elementem szkolnej propagandy, która doprowadziła do wyniszczających wojen, był instrumentalnie wykorzystywany patriotyzm. Aż do XVIII w. panowało przekonanie, że wojny to sprawa władców, niedotycząca zwykłych obywateli. Jak pisze F.J.P. Veale w książce „Advance to Barbarism" (Ku barbarzyństwu), w XV w. we Włoszech plądrowano tylko te miasta, które się broniły, a nietykalność można było uzyskać dzięki zapłaceniu okupu. W efekcie miasta rezygnowały z oporu. Było bowiem oczywiste, że rządowi zbyt słabemu, by obronić swoich obywateli, nie należy się lojalność. Jeszcze w XVIII w. w Europie w czasie wojen nie było cenzury, listy dochodziły bez większych problemów, walczące strony handlowały ze sobą (uważano, że handel przynosi obopólne korzyści), a obywatele krajów w stanie wojny utrzymywali przyjacielskie kontakty. Zadaniem edukacji publicznej stało się przekonanie obywateli, że atak na władcę to atak na nich samych.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej