Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Adolf Hitler zaszczepial niemieckie poczucie wyzszosci juz uczniom szkol podstawowych. W NSDAP najliczniejsza grupa zawodowa byli nauczyciele nauczania poczatkowego

Szkoły masowego rażenia

Aleksander Piński

Bez państwowej oświaty nie byłoby dwóch wojen światowych i Holokaustu

Nie bez powodu w 1806 r., po klęsce Prus w bitwie pod Jeną, przebudowę państwa rozpoczęto od zacieśnienia kontroli nad tym, kto i czego uczy w szkołach publicznych. Wprowadzono państwowe certyfikowanie nauczycieli oraz sankcje odebrania dzieci rodzicom, jeżeli nie dopilnują, by chodziły one do szkoły (sankcja istniejąca do dzisiaj także w Polsce). Niemiecki filozof Johann Gottlieb Fichte (1762–1814), propagator pruskiego systemu edukacji publicznej, twierdził w „Odezwach do narodu niemieckiego" z 1807 r., że „nie wystarczy mówić do uczniów, trzeba kształtować ich charakter w taki sposób, by sami z własnej woli chcieli tego samego co my". Fichte uważał, że efektywna polityka narodowa nie będzie możliwa, dopóki obywatele będą uważali się za suwerenne osoby, wyposażone w wolną wolę. Sterowana przez państwo obowiązkowa edukacja miała ich tego przekonania pozbawić.

Nauczyciele w NSDAP

Rolę publicznego, obowiązkowego szkolnictwa w niemieckich agresjach militarnych zauważył także Erich Maria Remarque, autor słynnej (zakazanej i palonej na stosach przez nazistów) powieści z 1929 r. „Na zachodzie bez zmian". Twierdził, że powodem I wojny światowej była indoktrynacja dzieci w publicznych niemieckich szkołach. Także Dietrich Bonhoeffer, urodzony w 1906 r. luterański duchowny, znany z otwartego oporu wobec Hitlera (za co stracono go 9 kwietnia 1945 r.), uważał II wojnę światową za nieuniknioną konsekwencję niemieckiego szkolnictwa publicznego.

W książce „Approaches to Auschwitz: The Holocaust and Its Legacy" (Podejścia do Auschwitz: Holokaust i jego spuścizna) historycy Richard L. Rubenstein i John King Roth piszą, że nauczyciele, zwłaszcza ze szkół podstawowych, byli największą grupą zawodową w NSDAP. Pochodziło z niej także 30 proc. kierownictwa partii (nauczycielami byli na przykład szef SS Heinrich Himmler i skazany na śmierć przez Trybunał w Norymberdze Julius Streicher, twórca antysemickiego tabloidu „Der Strumer"). Ich praca wśród młodzieży była wyjątkowo skuteczna. Do Narodowo-Socjalistycznej Organizacji Studentów, która m.in. wywołała antysemickie zamieszki w 1931 r. w Austrii i Niemczech, należało ok. 60 proc. wszystkich żaków, co świadczy o blisko dwukrotnie wyższym odsetku poparcia dla nazistów w tej grupie niż w całym społeczeństwie.

Problem w tym, że nikt nie wyciągnął wniosków z II wojny światowej. A skoro widzi się, jak silnym narzędziem indoktrynacji jest publiczna edukacja, powinno się jej konstytucyjnie zakazać. Tymczasem współczesne rządy bogatych państw zrobiły z nią to, co z większością niemieckich naukowców, którzy uczestniczyli w zbrodniczych eksperymentach w czasach III Rzeszy: zatrudniły ich do własnych celów. Publiczna edukacja prowadzona pod przymusem i przez państwowych nauczycieli równie skutecznie propagowała ideały III Rzeszy i Trzeciej Fali, co dzisiaj III RP. Oczywiście współcześni edukatorzy oburzą się, że ideały III RP są słuszne, a III Rzeszy zbrodnicze. Ale takie podejście pokazuje, że jedni i drudzy mają podobny sposób myślenia. Uważają, że istnieje jeden właściwy pogląd na świat i że należy go siłą narzucić innym dla ich dobra.

Jednocześnie to, że ideały III RP nie są zbrodnicze, nie oznacza, że nie są szkodliwe. Najważniejsze przesłanie dla uczniów przez 12 lat szkoły brzmi: „to, na co masz ochotę, jest nieistotne, masz robić to, co każe ci nauczyciel, który robi to, co każą mu politycy, bo oni wiedzą lepiej". Zaszczepiony nam w szkole paternalizm sprawia, że pokornie godzimy się, gdy wybrani przez nas politycy podejmują decyzje wbrew woli już nawet nie tylko większości, ale nawet 80 proc. społeczeństwa, tj. wysłanie wojsk do Afganistanu i Iraku czy podniesienie wieku emerytalnego. Bez wieloletniego prania mózgu w szkołach politycy nigdy nie mieliby takiej władzy nad społeczeństwem. Nie bez powodu państwo przejęło pełną kontrolę nad szkołami w Prusach w 1794 r., gdy chłopi zbuntowali się przeciw panom feudalnym i trzeba było wybić im z głów nieposłuszeństwo. I dlatego, parafrazując Władysława Gomułkę, raz zdobytych szkół politycy nie oddadzą nigdy.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość