Najnowsza interwencja Uważam Rze

Folwark zwierzęcy

Agnieszka Niemojewska

Wreszcie w Polsce wydano powieści Waltera R. Brooksa, amerykańskiego autora książek o prosiaczku Fryderyku i jego kompanach na farmie państwa Beanów (seria powstawała w latach 1927 – 1958).

Zwierzaki są nie tylko „mówiące", ale też wyjątkowo zapobiegliwe. Główny bohater serii, prosiaczek Fryderyk, umie czytać i pisać. Bywa detektywem, pilotem, dziennikarzem, sportowcem, a nawet bankierem. Obdarzony ogromnym sercem, wielką inteligencją i wyobraźnią poety prosiaczek przekazuje młodym czytelnikom ponadczasowe prawdy o przyjaźni, szczerości i odwadze. Zapomniane książki Brooksa są przesycone humorem, pełne ciepła i mądrych historii. Teraz doczekały się wydania w Polsce – ukazują się w oryginalnej szacie graficznej z obrazkami Kurta Wiese'a. „Wakacje Fryderyka" opowiadają o podróży na Florydę (bo robi się chłodno i zwierzęta żyjące na farmie postanawiają spędzić zimę w „ciepłych krajach"). Fryderyk i jego przyjaciele przeżywają wiele przygód – czasem niebezpiecznych, czasem zabawnych. Na własnej skórze przekonują się, że „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". W „Prosiaczku Fryderyku i dzięciołach" pod nieobecność państwa Beanów przyjaciele postanawiają zająć się farmą. Przypadkiem zjawia się dzięcioł, który namawia zwierzęta, by założyły... bank. Ale niepozorne ptaszysko ma złe zamiary. Ponoć książka ta była inspiracją dla „Folwarku zwierzęcego" Orwella. Sięgnijmy do źródeł.

Walter R. Brooks
"Wakacje Fryderyka"
Wyd. Jaguar

Walter R. Brooks
"Prosiaczek Fryderyk i dzięcioły"
Wyd. Jaguar

Komentarze: 0 skomentuj »
Podpis:
Adres e-mail:
Zaloguj się | Załóż konto

Wstępniak

Jan Piński

Polski paradoks

Mamy obowiązek preferować kraj, w którym są korzenie Fiata. Nasz wybór, by produkować pandę w Pomigliano d’Arco, nie był oparty na zasadach ekonomii ani racjonalności” – przyznał z...

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy

Felietony

Jan Piński

Polski paradoks

Mamy obowiązek preferować kraj, w którym są korzenie Fiata. Nasz wybór, by produkować pandę w Pomigliano d’Arco, nie był oparty na zasadach ekonomii ani racjonalności” – przyznał z rozbrajającą szczerością Sergio Marchionne, szef Fiata