Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Topniejący kapitał

Piotr Wojda

Lokowanie pieniędzy w bankach coraz częściej gwarantuje dziś tylko i wyłącznie straty

Według niektórych szacunków jedynie 6 proc. światowej gotówki mogłoby być wypłacone w formie papierowej. Tymczasem przykład Cypru pokazał, że run na banki i związane z nim blokady wypłat to nie bajka. Podobnie jak opodatkowanie oszczędności. Nowa fala choroby zwanej kryzysem może się rozprzestrzenić na cały kontynent. I to szybciej, niż myślimy.

Cypryjskie przebudzenie

Co właściwie wydarzyło się na Cyprze? Większość relacji medialnych najpierw koncentrowała się na rychłym bankructwie, nie tłumacząc, co ono właściwie oznacza, oraz na próbie zagarnięcia części oszczędności z cypryjskich banków, która z kolei wywołała masową panikę i blokadę banków. Kiedy banki zaczęły ponownie wypłacać pieniądze, a większość obywateli uniknęła straty części oszczędności, media uznały problem za rozwiązany. Niestety, do rozwiązania mu było daleko. Rząd cypryjski faktycznie wycofał się z opodatkowania większości lokat i odblokował banki, więc jakim cudem kryzys ucichł? Jedną z propozycji ratowania finansów Cypru była sprzedaż rezerw złota i pomoc ze strony Rosji. Kluczem do rozwikłania problemu okazało się opodatkowanie tylko części lokat. Części dość ważnej, bo państwo zagarnęło kilka procent z lokat powyżej 100 tys. euro. W ten sposób osiągnięto kilka celów: spełniono oczekiwania eurokratów, którzy nakazywali takie właśnie rozwiązanie, uspokojono rozwścieczone społeczeństwo (bo mniej liczni najbogatsi nie będą przecież protestować), ale przede wszystkim utworzono precedens. Kiedy już zamieszanie wokół Cypru cichło, z Brukseli zaczęły płynąć sygnały, że opodatkowanie oszczędności to rozwiązanie, które się sprawdziło i może być użyte w dowolnym kraju w niedalekiej przyszłości. Oczywiście w tak zwanej ostateczności. W tej sytuacji wystarczy połączyć fakty, by zauważyć, że teraz żadna lokata czy inna bankowa forma lokowania kapitału nie jest już bezpieczna. Europa wraca do pomysłów rodem z totalitarnego ZSRR. I niestety nie ma w tym porównaniu cienia przesady, zważywszy na konfiskaty przeprowadzane w latach 30. na terenie Związku Radzieckiego. Kto zatem będzie następny w kolejce do zabierania oszczędności? Słowenia, a może Portugalia lub któryś z krajów bałtyckich? A może Polska, która podpisała pakt fiskalny nakładający na nas głównie obowiązki i niedający zbyt wiele w zamian? Pewne doświadczenia już mamy, bo od lat stosujemy podatek od zysków kapitałowych, tzw. podatek Belki.

Skazani na inflację

Pozostańmy zatem na krajowym podwórku. Po ostatniej obniżce stóp procentowych oferty lokat 2- i 2,5-procentowych to standard w ofercie banków. Lokata bankowa na 2,5 proc. przy kapitale 10 tys. zł przyniesie w dwa lata 505 zł odsetek. Musimy je oczywiście pomniejszyć o 95 zł podatku od zysków kapitałowych, co da nam ostatecznie 409 zł zysku. Jeśli jednak sprawdzimy jak wartość sumarycznej kwoty 10 409 zł osłabi 2-procentowa inflacja, okaże się, że po dwóch latach zarobimy... złotówkę! Biorąc pod uwagę opłaty bankowe za przelewy i „symboliczne" opłaty za otwarcie i zamknięcie niektórych lokat, zamiast gwarantowanych zysków mamy gwarantowane straty. Trudno tu jednak bezpośrednio obwiniać banki. Nie są to instytucje charytatywne. Ich oferta jest ściśle powiązana ze stopami procentowymi, trudno je też obciążać rosnącą inflacją.

Dziś trudno sobie wyobrazić kierownika banku, który sadzi własne warzywa, szyje ubrania, naprawia samochód czy kanalizację w mieszkaniu. Jest mocno wyspecjalizowany w bardzo wąskiej kategorii usług bankowych, na które jednak we współczesnym świecie znajduje popyt, co umożliwia mu ich zamianę na dobra i usługi innych uczestników wymiany. Tak wysoka specjalizacja jest tworem naszych czasów i trudno powiedzieć, czym mogłoby się zakończyć zachwianie tego procesu. Nie jesteśmy dziś w stanie powrócić do gospodarki barterowej ze względu na fakt, że większość z nas utraciła już umiejętności niezbędne do przetrwania. Pieniądze znajdujące się obecnie w obrocie są niemal całkowicie wirtualne. Drobne banknoty i monety służą do codziennych transakcji, ale już większe kwoty to najczęściej cyferki widniejące na koncie w banku. Nawet nie oglądamy już swoich pensji – po zaksięgowaniu na koncie większość transakcji dokonujemy kartą płatniczą, a rachunki regulujemy przelewami. W takim świecie lokata bankowa wydaje się naturalnym sposobem na oszczędzanie. W Polsce podkreśla się ich dodatkową zaletę – gwarancję Skarbu Państwa. Pamiętajmy jednak, że lokaty gwarantowane są jedynie do kwoty 100 tys. euro. Liczba brzmi znajomo? Przypomnijmy, że również lokaty do 100 tys. euro zostały uchronione przed podatkami rządu cypryjskiego. To znaczy, że w przypadku masowego upadku banków ponownie zapłacą najbogatsi. Ale biedniejsi są chronieni tylko pozornie. W razie niewypłacalności państwa wszelkie gwarancje mogą się stać tylko nic nieznaczącym zapisem. Do nas należy ocena, czy możemy na tyle zaufać współczesnemu systemowi finansowemu i gwarancjom państwowym, by czuć się w pełni bezpiecznie. Jeśli jednak zostawimy czarne scenariusze na boku i wrócimy do inflacji, dostrzeżemy, że nasze pieniądze tracą na wartości już dziś, bez całkowitego krachu finansów czy globalnego konfliktu. Wszystko przez wspomnianą inflację. Spustoszenie, jakie może siać właśnie inflacja w naszych portfelach, pokazuje dobitniej inne wyliczenie. Jeśli trzymalibyśmy 10 tys. zł w skarpecie przez 10 lat, 2-procentowa inflacja „zjadłaby" ponad 1800 zł z naszych oszczędności. Inflacja dwukrotnie wyższa, czyli 4-procentowa, już ponad 3300 zł. Tymczasem warto pamiętać, że dzisiaj inflacja jest czymś naturalnym i wyraża ogólny spadek wartości nabywczej pieniądza, objawiający się we wzroście cen towarów i usług. Wśród ekonomistów dominujących nurtów jest wręcz uważana za coś dobrego i naturalnego w sytuacji, gdy gospodarka rośnie, co przekłada się na swego rodzaju „stymulowanie inflacji". Tymczasem, jak wykazał w „Uważam Rze" Mateusz Benedyk z Instytutu Misesa, historia zna przypadki, gdy wzrost gospodarczy szedł w parze ze spadkiem cen. W dzisiejszej rzeczywistości jesteśmy skazani na inflację i pozostaje nam jedynie chronić kapitał przed jej skutkami. Znanymi od dawna sposobami na takie zabezpieczenie są inwestycje w dobra trwałe, zachowujące wartość, takie jak ziemia czy złoto.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy