Najnowsza interwencja Uważam Rze

Europejska ściema roku

Andrzej Urbański

Kiedy Angela Merkel zgadza się przeznaczyć 8 miliardów na pomoc młodym bezrobotnym Europejczykom, w Niemczech na samo zwiększenie zasiłku na dzieci przeznaczy dokładnie taką samą kwotę. To jest symbol równości europejskiej...

Po ostatnim szczycie w Brukseli otrąbiono niebywały sukces: europejski establishment wreszcie dostrzegł gigantyczną katastrofę, jaką jest brak pracy dla ludzi młodych. I łaskawie przesunął wirtualne pieniądza, aby wysupłać 8 miliardów euro na walkę z tym kataklizmem. Co to znaczy realnie? Jeżeli w Europie jest dzisiaj kilkadziesiąt milionów młodych bez szans na stabilną pracę, to elity w Brukseli przeznaczyły dla nich między 160 a 200 euro na łebka. Szansa, że ktokolwiek z nich dostanie tę kasę do ręki, są minimalne, większość pójdzie na doradców, ekspertów, firmy pośrednictwa i przystosowanie, mówiąc krótko – na cały ten wielki biznes, który z pomagania bezrobotnym żyje jak pączuszki w maśle. A przy okazji w Brukseli ani jedno słowo nie padło, jak wydobyć południe Europy z recesji, jak wspomóc przedsiębiorców, aby zamiast upadać zaczęli się podnosić. Jeżeli więc w Grecji, Portugalii czy Hiszpanii nie ruszy produkcja i sprzedaż, to kto owych młodych ludzi zatrudni? Kto da im pracę? Kto o nich zadba? Odpowiedź jest prosta – Angela Merkel.

Wystarczy uważnie przeczytać jej wywiad dla sześciu największych liberalnych gazet w Europie, aby zrozumieć, gdzie tkwią źródła klęski. Pytana o bezrobocie ludzi młodych pani kanclerz z uporem powtarza wszelkie stereotypy, jakie funkcjonują wśród liberalnego establishmentu – nieelastyczne prawo pracy, nieefektywne wykształcenie, brak mobilnego rynku pracy w Europie, niska motywacja do „samodzielnego wysiłku"... Kto więc de facto ponosi winę za katastrofę? „Oni", młodzi i niezaradni, niedostosowani, niechętni, leniwi i w ogóle tak naprawdę kłopotliwi i niepotrzebni. A jednocześnie Merkel przybrała w tym wywiadzie wizerunek „mateczki Europy" – zatroskanej, empatycznej, dobrotliwej paniusi, która każdemu pokrzywdzonemu przychyliłaby nieba.

Dlaczego we własnym kraju Merkel prowadzi zupełnie inną politykę niż ta, jaką narzuciła na południu Europy?

Żaden ze światłych redaktorów nie spytał – dlaczego we własnym kraju Merkel prowadzi zupełnie inną politykę niż ta, jaką narzuciła na południu Europy? Dlaczego we własnej kampanii wyborczej mówi o pomocy, jakiej bogate niemieckie państwo udzieli ludziom młodym, emerytom, budżetówce... ale pod jednym warunkiem: że są obywatelami Niemiec, podczas gdy – jak przyznali analitycy Międzynarodowego Funduszu Walutowego – jej decyzje wpędziły Grecję, Portugalię i Hiszpanię na dno recesji i wyrzeczeń? I najważniejsze – dlaczego w Niemczech czy w Austrii bezrobocie ludzi młodych jest statystycznie równie niskie jak w Skandynawii? A odpowiedź jest prosta jak konstrukcja cepa – bo na północy funkcjonuje zupełnie inny model relacji między państwem a rynkiem niż na południu.

Na północy Europy fundamentem jest praca i produkcja, eksport i konsumpcja wewnętrzna, a przede wszystkim stabilna relacja między przemysłem a rynkami finansowymi, między przedsiębiorcami a spekulantami. I tej relacji, jak niepodległości, bronią państwo i banki centralne, elity polityczne i biznesowe. Dzień i noc dbają o zrównoważony rozwój, konkurencyjność gospodarki, ekspansję na rynki zewnętrzne, bo to są od zawsze rudymenty suwerenności narodowej. A przede wszystkim dopieszczają własnych przedsiębiorców, bo to od nich zależy pomyślność gospodarki i miejsca pracy. Przedsiębiorcy dostają finansowe nagrody i ulgi za zatrudnianie ludzi młodych, bo to oni dzięki stabilnym zarobkom decydują o wewnętrznej konsumpcji. A bez niej cała społeczna konstrukcja dobrego państwa runie jak wieże World Trade Center.

Jeżeli ktoś chciałby twardych, materialnych, bezdyskusyjnych dowodów, jaki jest poziom paneuropejskiej empatii niemieckiej elity politycznej, finansowej, biznesowej i kulturalnej, powinien studiować dane makroekonomiczne z rana i z wieczora. To są dwa diametralnie różne światy – tego, co jest dobre dla nas, Niemców, i co jest konieczne i bezwzględnie potrzebne, aby „uratować" południe Europy. „Ratowani" toną szybciej, bo euro stało się w niemieckich rękach walutą śmierci dla nich. Kiedy Angela Merkel zgadza się przeznaczyć 8 mld na pomoc młodym bezrobotnym Europejczykom, w Niemczech na samo zwiększenie zasiłku na dzieci przeznaczy dokładnie taką samą kwotę. To jest symbol równości europejskiej, solidarności i prawdziwej empatii. Bo niemieckie dzieci są po prostu niemieckie.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe