Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Komu służą banki?

Mateusz Benedyk

Czas oddać władzę w sektorze bankowym konsumentom i przedsiębiorcom

Banki nie są instytucjami cieszącymi się sympatią społeczeństwa. Brak przychylności dla tych instytucji jest łatwy do zrozumienia w takich krajach jak Irlandia czy Cypr – tam podatnicy zostali zmuszeni do wsparcia bankrutujących banków, co z kolei sprawiło, że państwa te nie mogły obsługiwać własnego długu i musiały skorzystać z pomocy innych państw europejskich. Jednak gdzie indziej bankierzy też nie są jakoś szczególnie szanowani. Obecny system bankowy ma wiele wad i niektóre z nich chciałbym omówić.

Nie znaczy to, że działalność bankowa w ogóle jest szkodliwa. Jeśli banki traktuje się jak zwykłe prywatne przedsiębiorstwa i państwo nie roztacza nad nimi parasola ochronnego, to bankierzy mogą pełnić pożyteczną funkcję przynajmniej w dwóch obszarach. Po pierwsze, banki mogą świadczyć szereg usług kasowych, z których chcą korzystać klienci. Możemy zaliczyć do nich m.in.: bezpieczne przechowywanie środków pieniężnych, obsługę przelewów między rachunkami, umożliwienie dokonywania płatności kartą czy korzystania z bankomatów. Po drugie, banki mogą być pośrednikami w kredytowaniu projektów inwestycyjnych. Jeśli zbierają na wolnym rynku pieniądze od ludności, oferując odsetki od lokat terminowych czy emitując obligacje, po czym przeznaczają te środki na akcję kredytową, to pełnią wtedy taką funkcję pośrednika.

Na pierwszy rzut oka się wydaje, że tym właśnie zajmują się dziś banki. Jeśli jednak bliżej przyjrzymy się współczesnemu systemowi bankowemu, to okaże się, że liczne państwowe interwencje doprowadziły do sytuacji, w której banki nie tyle służą konsumentom, ile raczej pomagają realizować politykę państwa, doprowadzając do kolejnych wahań koniunktury i finansując budżety państw, a nie prywatnych przedsiębiorstw.

Bastion centralnego planowania

Najważniejszym problemem współczesnej bankowości jest to, że stopy procentowe nie są ustalane na wolnym rynku zgodnie z tym, jak kształtuje się podaż oszczędności i popyt na nie. Zamiast tego mamy system, w którym państwowy urząd planistyczny – bank centralny – próbuje systematycznie manipulować stopami procentowymi. Odbywa się to z reguły w jedną stronę – mianowicie rząd zawsze chciałby mieć jak najniższe stopy. Widać to chociażby w ostatnich wypowiedziach płynących z Ministerstwa Finansów, które sugeruje, by dalej obniżać stopy procentowe. Skarb Państwa ma ogromny dług i niskie stopy procentowe ułatwiają mu dalsze życie na kredyt. Ponadto mogą wywołać boom gospodarczy, który oczywiście rząd przypisze swojej polityce.

Urzędnicy i ustawy nie zastąpią elastyczności działań przedsiębiorców i rynkowej wyceny aktywów

Taki boom jest jednak krótkotrwały i musi się zakończyć kryzysem. Jeśli bowiem sztucznie zaniżamy stopy procentowe, dajemy przedsiębiorcom błędne sygnały o tym, ile oszczędności jest dostępnych do wykorzystania. Przedsiębiorcy stają się zbyt optymistyczni i rozpoczynają projekty, które wydawałyby się nieopłacalne bez wsparcia banku centralnego. Jednocześnie niskie stopy procentowe sprawiają, że rosną ceny takich aktywów, jak nieruchomości, akcje czy obligacje. Ludzie i firmy wpadają wtedy w złudzenie dobrobytu i konsumują na potęgę. Taka sztuczna prosperity ma jednak swój koniec – jako że nikt nie oszczędza, brakuje zasobów niezbędnych do ukończenia zaczętych wcześniej projektów. Kiedy tylko akcja kredytowa zaczyna zwalniać, w kalkulacjach przedsiębiorców ujawniają się poważne błędy i następuje fala bankructw oraz restrukturyzacji firm.

Chociaż fiasko polityki taniego kredytu jest widoczne co kilka lat (jak podczas niedawnego kryzysu na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii czy Irlandii), to planiści z banków centralnych dalej wierzą, że są w stanie poprawić swoimi interwencjami rynkowe stopy procentowe. Wraz z porzuceniem socjalizmu nasze państwo słusznie wycofało się z planowania na wielu rynkach. Niestety, zgodnie z zachodnią modą uznano, że grupa ekonomistów jest w stanie zaprojektować i kontrolować rynek pożyczek pieniężnych. To o tyle dziwne, że jest to rynek wysoce skomplikowany – stopy procentowe wpływają na działania praktycznie każdego z nas i na ceny przeróżnych aktywów sprzedawanych na setkach rynków. W porównaniu z ustalaniem stóp procentowych planowanie rynku połączeń kolejowych wydaje się śmiesznie łatwe, a na co dzień widzimy, jak duże problemy ma z tym nasze państwo. Współczesny system bankowy jest zatem często raczej pasem transmisyjnym, którym przekazuje się sygnały z banku centralnego, a nie miejscem, gdzie oszczędzający i pożyczający efektywnie alokują swoje oszczędności, przyczyniając się do wzrostu gospodarczego.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Wojciech Romański

W smoczym kręgu