Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

OFE – neoliberalny potworek

Mateusz Benedyk

Środki zgromadzone w OFE trzeba zwrócić obywatelom. Jeśli dobierze się do nich ZUS, będą stracone

Zamieszanie wokół otwartych funduszy emerytalnych to dobry pretekst, żeby pokazać, czym neoliberalizm różni się od liberalizmu klasycznego. Neoliberałowie mówią bowiem dużo o rynku i wolności, jednak zwykle tak projektują rozwiązania polityczne, że ich głównymi beneficjentami są firmy z sektora finansowego i bankowego, a nie ogół obywateli. Widać to zarówno na przykładzie OFE, jak i analizy obecnego systemu pieniężnego.

Państwowe emerytury to kiepski pomysł. Za ich wprowadzeniem ma rzekomo przemawiać ludzka ignorancja, niepozwalająca na rozumne odkładanie pieniędzy na przyszłość. Przekonanie, że ludzie pozwolą osobom niezdolnym do pracy umrzeć z głodu, to wyraźna oznaka braku wiary w ludzką solidarność, w to, że dzieci mogą się troszczyć o rodziców czy innych krewnych, że kogoś może obchodzić los sąsiada lub że liczne organizacje religijne i charytatywne są w stanie dotrzeć do potrzebujących. Zło tego świata zwolennicy państwowych emerytur chcą rozwiązać przez straszenie ludzi więzieniem, jeśli nie zapłacą haraczu na monopolistyczną państwową instytucję, która rozdzieli swoje wpływy wśród osób starszych. W dzisiejszym systemie państwo pomaga nie tylko potrzebującym, ale też tym majętnym. Młody człowiek zarabiający pensję minimalną musi się składać także na emerytury, które przekraczają średnie wynagrodzenie. Żeby ten system mógł istnieć, państwo zbiera podatki, które osłabiają rozwój gospodarczy, niszczą miejsca pracy i zmuszają wielu do emigracji.

Przekręt finansistów

Taki stan rzeczy nie może cieszyć liberała. Nawet jeśli zgodzilibyśmy się z tezą, że obywatelom trzeba zapewnić środki utrzymania na starość, to nijak nie uzasadnia to istnienia takiej instytucji jak ZUS – równie dobrze, a pewnie nawet lepiej, jego rolę mogą odgrywać przecież firmy prywatne. Jeśli więc liberał poszedłby na kompromis ze zwolennikami zapewniania przez państwo dochodów na starość, to mógłby się zgodzić na obowiązek przeznaczania części pensji na oszczędności emerytalne. W co przyszły emeryt zainwestuje te pieniądze, to już jego prywatna sprawa – niech firmy inwestycyjne konkurują o te pieniądze atrakcyjnością swoich produktów czy poziomem opłat.

Neoliberał myśli inaczej – stwórzmy lepiej licencjonowane przez państwo specjalne fundusze emerytalne, którymi będą zarządzać nasi koledzy ze świata finansjery. Jak skończymy karierę polityczną, to pewnie uda nam się załapać na jakieś stanowisko w radzie nadzorczej czy zarządzie w tych spółkach. Nie może być przecież tak, że ludzie sobie inwestują, w co chcą. Po to mamy ekspertów i speców od finansów, żeby ludzie z ich usług korzystali. Stworzymy świetne prywatne instytucje, będziemy chwaleni w czasopismach finansowych na całym świecie, dzięki czemu będziemy zapraszani na wykłady i bankiety. Nawet jeśli intencje twórców OFE nie były tak cyniczne, to trudno się dziwić, że tak są odbierane. Miliony Polaków przymusowo uczyniono klientami firm finansowych i nie da się ukryć, że te firmy na tym zarabiają.

Oczywiście system OFE ma też swoje zalety – dzięki niemu część środków przyszłych emerytów zasiliło inwestycje w polskiej gospodarce, i to w prywatnym sektorze. Dzięki OFE łatwiej dzisiaj prywatnym firmom pozyskać w Polsce środki przez emisję akcji lub obligacji. Dlatego też tragedią byłoby, gdyby teraz ZUS mógł się dobrać do środków zgromadzonych w OFE. Rozwiązaniem problemów OFE powinna być raczej dalsza liberalizacja tego rynku – obywatele powinni mieć większy wybór co do przeznaczania swoich składek, w tym oczywiście powinni móc składkę zabrać do własnego portfela. Tylko takie rozwiązanie wymusiłoby na funduszach emerytalnych przedstawienie bardziej konkurencyjnej oferty, dzięki której ludzie byliby zadowoleni z tego, że są klientami OFE.

Problem oszczędzania na emerytury warto rozpatrzyć w kontekście całego systemu pieniężnego. Kiedy państwa znacznie mniej wtrącały się do spraw monetarnych, ludzie dokonywali zwykle płatności w srebrnych i złotych monetach. Pieniądz kruszcowy miał liczne zalety, m.in. jego wartość była dość stabilna. Poziom cen przy normalnym rozwoju gospodarczym w standardzie złota powoli spadał. Mówiąc inaczej, wartość złotych monet z roku na rok nieznacznie rosła. Dzięki temu chcący oszczędzać na starość mogli po prostu powiększać swój zasób monet i np. zakopywać je w ogródku. W tym systemie zwykły człowiek nie musiał korzystać z usług banków czy doradców inwestycyjnych, bo miał bardzo prostą alternatywę – gromadzić kruszec.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez