Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Dobra znajomosc jezykow obcych wsrod mlodych Polakow coraz czesciej daje im szanse na zrobienie kariery w zagranicznej firmie

Lepsi od Hindusów

Karolina Kowalska

Polskie „słuchawki” obdzwaniają całą Europę. Taniej zapłacić Polakowi mówiącemu w obcym języku niż Włochowi czy Francuzowi w jego kraju

Signor Amici? Buongiorno! Mam dla pana wyjątkową ofertę. Co pan powie na trzymiesięczny darmowy dostęp do naszych usług przy zakupie abonamentu na dwa lata?" – Magdalena, studentka czwartego roku italianistyki, brzmi prawie jak rodowita Włoszka. A na pewno jak osoba, która od dawna mieszka w Bolonii, gdzie przez dwa lata opiekowała się dziećmi. Przez osiem godzin na słuchawce w jednym z biurowców przy ul. Domaniewskiej w Warszawie wykona takich połączeń kilkadziesiąt. Jeśli będzie miała szczęście, sprzeda od kilku do kilkunastu pakietów, które powiększą jej pensję o niewielką prowizję. 2 tys. złotych na umowie o pracę to i tak dużo jak na studentkę, więc nie narzeka, ale fajnie by było dojść do zarobków Włochów – wymiataczy, którzy na prowizjach potrafią skosić nawet 6 tysięcy.

Na piętrze Magdaleny siedzi ośmioro włoskojęzycznych Polaków i dwunastu Włochów, którzy nie mają sobie równych w „bajerowaniu klientów". – Nawet największe kłamstwa gładko przechodzą im przez gardło. Potrafią tłumaczyć: „Jest drożej? No tak, bo właśnie w nocy zmieniły się ceny, widocznie centrala nie zdążyła uaktualnić strony internetowej. Ale proszę się nie zrażać. I tak pan zaoszczędzi", podczas gdy tak naprawdę tego kogoś naciągają. Nam, Polakom, brak tej naturalnej umiejętności negocjacji i smykałki do biznesu – opowiada Magda. Jej włoska koleżanka twierdzi, że praca w Polsce to dla niej szansa. W pogrążonej w kryzysie Italii na podobnym stanowisku zarobiłaby kilkaset euro, które ledwo pozwoliłyby jej przeżyć. W Polsce żyje całkiem nieźle. Stać ją nawet na wakacje. Ale biuro Magdy to ewenement. W naszych call center native speakerzy są zazwyczaj w mniejszości. Przeważają Polacy.

Marketer z akcentem

Magda na zagraniczną słuchawkę trafiła z ogłoszenia w gazecie. Na rozmowę kwalifikacyjną przyszły tłumy, ale dalej zakwalifikowano tylko ją. Nie wystarczyła znajomość języka, potrzebna była też wiedza o Włoszech i o Włochach, znajomość realiów. No i dobry akcent. Stopień biegłości językowej oceniał native speaker, jej przyszły menedżer, z którym rozmawiała na Skypie. Miała szczęście, bo ze wszystkich Polaków w zespole tylko ona w dzieciństwie nie mieszkała w Italii. Ale i tak zdarza jej się czuć jak bohater głośnego przed paru laty filmu „Slumdog. Milioner z ulicy", który z Bombaju dzwonił do Szkocji i swoim indyjskim akcentem przekonywał, że pracuje tuż za rogiem: „– Witam, pani MacKintosh z Kin... – Wymawia się Kingussie. A skąd ty dzwonisz? – Jestem naprzeciwko pani (...), zaraz obok posiadłości Seana Connery'ego".

Ostatnio jednak klienci coraz mniej przejmują się tym, skąd do nich dzwonią. Dzielą się raczej na tych, którzy telemarketerów nie znoszą i nie boją się rzucić słuchawką, i na tych grzecznych, którym zwykle udaje się coś wcisnąć. Dlatego call center w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej pączkują jak drożdże. W firmie Magdaleny „wydział włoski" był najmniejszy. Na piętrze francuskim siedziało ponad 100 osób, a angielskie stanowiło ponad połowę kilkusetosobowego składu. Co roku firmy zlecały im nowe projekty, a ludzie, którzy z początku traktowali to jako zajęcie przejściowe, zostawali. Stałe pieniądze i brak presji, o jakiej opowiadają pracownicy polskich firm telemarketingowych, to warunki całkiem przyzwoite. A w przypadku obcokrajowców trudno sobie wyobrazić lepszą pracę niż rozmowa we własnym języku. Nie wymaga zachodu, a przynosi niezłe pieniądze, jakie trudno zarobić np. na dawaniu lekcji. Magdalena pracowała za 17 zł brutto za godzinę. Native speakerzy mogli liczyć na kilka złotych więcej. W dodatku mieli umowę o pracę na pełen etat, kartę sportową Benefit, a najlepsi nawet prywatne ubezpieczenie medyczne.

O kondycji polskich call centers świadczyć mogą oferty dla klientów. Call Center Poland na swojej stronie internetowej ccp. pl informuje, że świadczy usługi „w dowolnie wybranym przez Klienta języku obcym" i że „skutecznie konkuruje z zagranicznymi firmami telemarketingowymi". W dodatku udostępnia zleceniodawcom aplikację internetową, która umożliwia odsłuchiwanie rozmów na żywo z dowolnego miejsca na świecie.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej