Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Konzentrationslager Lublin, zwany potocznie Majdankiem

Krwawe „Dożynki”

Krzysztof Jóźwiak

70 lat temu, 3 i 4 listopada 1943 r., Niemcy dokonali największej masowej egzekucji podczas II wojny światowej

Pod koniec października 1943 r. w obozie koncentracyjnym na Majdanku w Lublinie zapanował ożywiony ruch. Załoga obozu była wyraźnie podekscytowana i w pośpiechu rozpoczęła prace, które wzbudziły duży niepokój wśród więźniów. Spośród Żydów, którzy jeszcze znajdowali się w obozie, wydzielono około 300-osobowe komando. Spędzono ich w okolice baraku L pola V obozu. Na polu stały już mocne reflektory, które przez następne kilka dni działały z pełną mocą. Rozkaz, który dostali, był prosty – mieli wykopać długie, głębokie rowy. „Tę grupę roboczą nazwano Luftschutzkommando. Pośpiech przy kopaniu był wielki. [Pracowano] na dwie zmiany, dzień i noc, po dwanaście godzin pracy każda zmiana. W jednej zmianie [zatrudnionych było] około 150 Żydów. W tym czasie pracowałem na bloku 21 pola V, tuż obok krematorium. Przez okno w ubikacji (...) obserwowałem pracę Luftschutzkommando. Kopali rowy biegnące zygzakowato, każdy o około 100 m długości, 2,5 m głębokości i 3 m szerokości. Po trzech dniach i trzech nocach pracy były gotowe" – wspominał polski więzień polityczny Zacheusz Pawlak. Rowy rozchodziły się z jednego dużego wykopu, do którego od strony V pola prowadziło pochyłe zejście. Polscy więźniowie zachodzili w głowę, jaki jest cel tej pracy. Część uważała, że załoga obozowa SS obawia się ataku partyzantów na obóz od tej strony, inni, że Niemcy spodziewają się dużych nalotów i bombardowania, i są to rowy przeciwlotnicze, większość miała jednak złe przeczucia.

Nastroje jeszcze się pogorszyły, kiedy pod koniec prac przy kopaniu rowów do Lublina zaczęły przybywać kilkunastoosobowe oddziały SS z dystryktu lubelskiego oraz z Krakowa, Warszawy, Radomia, Lwowa i Oświęcimia. Z urzędu propagandy szefa dystryktu w Lublinie przyjechały dwa radiowozy. Jeden z nich ustawiono w pobliżu wykopanych rowów, drugi przy bramie w sąsiedztwie składu materiałów budowlanych. Więźniowie Majdanka obserwujący z ukrycia dziwne prace nie zdawali sobie sprawy, że podobne rowy kopano w tym samym czasie w Trawnikach i Poniatowej – obozach pracy położonych w okolicy Lublina. Rankiem 3 listopada 1943 r. wszystko stało się jasne. Rowy okazały się miejscem, w którym nastąpił kres życia ostatnich ocalałych Żydów w Generalnej Guberni. Więźniowie nazwali ten dzień „krwawą środą". Niemcy nadali tej operacji szydercze miano „Erntefest" („Dożynki").

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość