Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

11.02.2010 WARSZAWA, UL. MAGAZYNOWA, STUDIO TELEWIZJI TVN. PREZENTACJA WIOSENNEJ RAMOWKI TELEWIZJI TVN. NZ (OD LEWEJ) KUBA WOJEWODZKI, DYREKOTR PROGRAMOWY TVN EDWARD MISZCZAK, ANDRZEJ SOLTYSIK. FOT. RADEK PASTERSKI/FOTORZEPA *** ZDJECIE POCHODZI Z ZASOBOW

Król jest w stringach

W swojej audycji radiowej emitował niedawno „odgłosy” z rzekomego bicia Kaczyńskich przez ojca. Cisza, z jaką spotkał się ten żenujący incydent, jest najlepszym dowodem, że Kubę Wojewódzkiego dopadł syndrom Dody. Odcinając ostatnie kupony, próbuje bulwersować. Resztką sił, bo jego czas minął

Wojewódzki zyskał popularność jako surowy, ale i ujmując wprost – chamski krytyk marzących o karierze wokalnej amatorów w polsatowskim „Idolu”. Wielu widzów uważało, że dobrze im tak, że należało im się, bo po co się pchają na szczyty sławy. Dlaczego nie rozciągali tej opinii na Wojewódzkiego? Bo Polsat wmówił im, że to ekspert w dziedzinie śpiewania i „lansu”. A przecież dzisiejszy gwiazdor był wtedy takim samym żółtodziobem jak śpiewający debiutanci. Niektórych niszczył w sposób okrutny, tłumacząc, że świat show-biznesu wymaga wielkiej odporności. Jako powszechnie obowiązującą sprzedawał młodym własną drogę kariery. Nieważne, czy masz talent. Ważne, czy przetrwasz atak szału reżysera albo producenta.

Po „Idolu” Polsat postanowił jakoś zagospodarować Piotrusia Pana ze słomą w butach i dał mu do prowadzenia własny talk-show. Odwaga uszła wtedy z Wojewódzkiego jak hel z balonika. Co innego wdeptać w ziemię ludzi z ulicy, z małych miasteczek, bez tzw. pleców i niepodlizujących się nikomu, a co innego podskoczyć znanemu aktorowi. Gwiazdy pytał więc o seks, całowanie, utratę dziewictwa. Zero refleksji, chwyt za chwytem z tabloidów, rechot z kwestii wstydliwych, chichot po własnych dowcipach.

Kiedy odszedł z Polsatu, Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN, dla żartu zapomniał o nim przy prezentacji nowej ramówki. „A ja?! Bo pan dyrektor nic o mnie nie mówił!” – wołał, wychylając głowę, a Miszczak pytał: „Kto mówi?”. „Kuba Wojewódzki! Chciałem zapytać, o której godzinie będzie mój program!”. Potem już na poważnie twierdził, że w jego transferze nie chodziło o pieniądze. „Dalej będę dużo mówił o seksie i ostro jechał po wszystkich gościach. I Kaczyńskim też nie przepuszczę” – obiecywał. To były jego ostatnie grzeczne słowa o Lechu i Jarosławie.

Co do ostrej jazdy – najgłośniejsze wciąż pozostaje pytanie o rodzaj bielizny aktorki Anny Przybylskiej i dokonana przez nią demonstracja majtek przed Michałem Pirogiem, tancerzem-celebrytą (ciekawostka: wygrał niedawno z przyjaciółmi konkurs na organizację otwarcia Stadionu Narodowego). To typowe dla programu Wojewódzkiego – gośćmi byli aktorka TVN-owskiego serialu „Klub szalonych dziewic” oraz juror teleturnieju tej stacji „You Can Dance”.

I pomyśleć, że na wspomnianej konferencji dyrektor Miszczak przekonywał: „Kuba będzie miał u nas większą wolność niż w Polsacie”. Zważywszy, że musi zapraszać, kogo mu każą, nawet debiutantów z serialu ściąganego z anteny, trudno tu odnaleźć ślady niezależności.

Ja i moje fanki w negliżu

Zjawisko promocji nieznanych gwiazd nie mogło widzów kłuć w oczy, więc Wojewódzki ściągał na kozetkę także dyżurnych megalomanów. Dzięki temu Jan Nowicki czy Marek Kondrat nie tracili kontaktu z TVN, a to dziś w branży rzecz bezcenna. W zamian znani anegdociarze „robili” odcinek, rzucając grubym słowem i powtarzając stare anegdoty.

Zdarzali się i tacy, którzy wykorzystywali program do własnej promocji. Jak Doda z Majdanem, która tradycyjnie zrobiła mały skandal, krzycząc na prowadzącego i wypominając mu jego dwulicowość na bankietach. Jak Donald Tusk („Widzicie, jakiego fajnego mogliście mieć prezydenta” – mówił Wojewódzki),
jak Aleksandra Kwaśniewska, którą wypytywał o plotki z domu. Nie dała się podpuścić, a może to on nie potrafił wyciągnąć z niej niczego ciekawego.

Jego talk-show stawał się coraz bardziej nużący, nastał więc czas na „lans” bardziej agresywny. Zaczął opowiadać o swojej inteligencji, powiesił w studiu własne zdjęcia i szukał rozgłosu. „Seks jest jasną stroną
życia. Niestety, w tym zaściankowym kraju przestaje się o tym pamiętać. Dlatego zaproponowałem
Marcinowi Mellerowi, redaktorowi naczelnemu polskiej edycji „Playboya”, nietypową sesję: na okładce miałem znaleźć się ja i moje najbardziej zagorzałe fanki. Oczywiście w negliżu” – zakomunikował.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość