Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Prosta bajka o Janie Pawle II

Piotr Zaremba

W minionym tygodniu przez telewizje przetoczyła się fala filmów o Janie Pawle II. Jeden z nich zabił mi ćwieka

Karol, człowiek, który został Papieżem” kojarzy się z aktorem Piotrem Adamczykiem, który zresztą wrócił na pierwsze strony gazet i opowiada, jak to ludzie mówią do niego „proszę księdza”. Ale żarty na bok, włoski reżyser Giacomo Battiato próbuje opowiedzieć historię Wojtyły, i to z rozmachem. Krytycy piszą w takich przypadkach – „epickim”.

Ma to konsekwencje, historia staje się ciągiem obrazków ilustrujących zjawiska i tezy. Trzeba mieć wiele talentu, żeby z komiksu wyszło coś więcej. Battiato ratuje się emocjami, patosem, i właściwie nie mam mu tego za złe. Często bronię prostych fabułek umożliwiających zbiorowości przeżywanie. Gdy w grę wchodzi obraz historyczny, rzecz się jednak komplikuje. Plakat zderza się z prawdą.



Nawet jeśli przełkniemy obrazki, czy powinniśmy łykać nieprawdę? Na przykład o wydarzeniach Czerwca ’56 studenci KUL dowiadują się wraz ze swym profesorem Wojtyłą… z Radia Wolna Europa słuchanego wspólnie na sali wykładowej. Każdy, kto ma pojęcie o PRL, wie, że nie słuchano tam publicznie Wolnej Europy w żadnym momencie, a Czerwiec ’56 nie należał do tych szczególnie wolnościowych.

Można pytać, czy demokratyczna opozycja powstała w PRL podczas Grudnia ’70. Z filmu wynika, że tak: nawrócony agent SB wygłasza właśnie wtedy płomienne przemówienie przed studentami, a potem milicja wlecze go na ścieżki zdrowia, które, jak rozumiem, organizowano w... Krakowie.

Kino nagina historię, bo prostsza jest bardziej atrakcyjna, bo trzeba dorobić tezę, która nie wynika z normalnych zdarzeń, bo autorom się zdaje, że ludzie nie zrozumieją dawnych realiów. Ale czy wielkość Wojtyły nie wybrzmiałaby bez tych sztuczek? A takie nagięcia mają konsekwencje. Kraj, w którym słucha się publicznie opozycyjnego radia, jest bardziej wolny, niż był. Polska z opozycją stworzoną sześć lat wcześniej jest Polską dzielniejszą. Itd.

Jestem staromodny, prawda to prawda, można od niej odstępować tylko z bardzo ważnych powodów. A jest coś jeszcze: ta wizja jest ugrzeczniona.

Z agentem SB zmieniającym życie z godziny na godzinę pod wpływem Wojtyły (nie słyszałem o takim przypadku) czy z cudem uzdrowienia żony znajomego przyszłego papieża, co też ma świadczyć o wielkości wiary. Wybory Wojtyły, wybory Polaków, byłyby cenniejsze, dramatyczniejsze, gdyby wykraczały poza logikę umoralniających pogadanek.

Napisałem jednak, że film zabił mi ćwieka. Przeglądając dyskusje na jego temat, trafiłem na tekst Tadeusza Sobolewskiego, liberalnego recenzenta „Wyborczej”.

„Jeśli nawet oglądamy bajkę, to przecież mówi ona o czymś, co jest na gwałt potrzebne – afirmatywnym spojrzeniu na życie” – napisał. I coś w tym jest. Może ktoś stanie się pod wpływem bajki lepszy? Ale też Jan Paweł II zasługuje na coś więcej niż bajka.

Kup e-wydanie tego numeru, aby uzyskać pełny dostęp do artykułu

Pobierz ten numer w formie elektronicznej w wybranym formacie (PDF, epub, mobi) i uzyskaj dostęp online do artykułów.

Komentarze: 0 skomentuj »
Podpis:
Adres e-mail:
Zaloguj się | Załóż konto

Wstępniak

Dostęp do serwisu

Wydanie papierowe, Android, iOS, WWW, ebook.

Komentarz rysunkowy