Najnowsza interwencja Uważam Rze

Adamie!

Nasze drogi rozeszły się dość dawno. Twojej publicystyki – jeśli ją jeszcze uprawiasz – w zasadzie już nie śledzę, gdyż stałeś się dla mnie bez reszty przewidywalny i nieciekawy.

Od czasu polemiki z Alainem Besanconem – której forma i poziom miał prawo zaskoczyć każdego, kto pamiętał Cię jako autora „Z dziejów honoru w Polsce" – twoją obsesją stała się obrona  najważniejszego wyboru, jakiego dokonałeś. Tego z czasów Magdalenki i Okrągłego Stołu.

Z czasów, gdy nasze drogi się rozeszły... Nawet jednak dla kogoś, kto śledził dyskurs publiczny w naszym kraju z takiego oddalenia, jak ja to czyniłem, widoczne było jak na dłoni, że przez całe lata polemika z Twoimi poglądami groziła wykluczeniem z mainstreamu, skazywała na medialny niebyt,  marginalizację  i opatrzenie adwersarza etykietą „oszołoma".  Osłona medialna, z jakiej korzystałeś, zachwiała się nieco po aferze Rywina. Był to moment, w którym w jakimś sensie Ci nawet współczułem, gdy na moje mazurskie odludzie dotarły wieści, iż strącenie z piedestału przypłaciłeś załamaniem zdrowotnym i depresją.

Jak zwykle okazałem się nadmiernie sentymentalny.

Z wszelkich sentymentów wyleczyłeś mnie w momencie, gdy polemikę ze swymi adwersarzami zacząłeś prowadzić nie za pomocą pióra czy klawiatury, lecz pozwów sądowych. Moją pierwszą reakcją były zażenowanie i żal [...]. Początkowo próbowałem  tłumaczyć to  zwykłą przywarą pieniactwa, która – jak wiadomo – często nasila się z wiekiem. Niestety jednak ta charakterologiczna deformacja trafiła na sprzyjającą koniunkturę instytucjonalną. Nasze nieoczyszczone ze złogów komuny sądy nie okazały się ideologicznie neutralne i zamiast oddalać absurdalnie sformułowane powództwa, zaczęły zasądzać  grzywny, medialne przeprosiny i inne  dolegliwości Twym adwersarzom,  zachęcając Cię tym samym do produkowania kolejnych pozwów. [...]

W czasach, gdy graliśmy w jednej drużynie, naszym adwersarzem w rozgrywce o wolność słowa był Urząd Cenzury na ul. Mysiej. Urząd zniknął, do czego w pewnej mierze obaj się przyczyniliśmy. Czy zależy Ci na tym, żeby Twoje pozwy sądowe go zastąpiły? I czy zdajesz sobie sprawę z tego, że w pewnej mierze już to się stało, skoro sędzia Agnieszka Matlak w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej orzekła, iż „negatywne treści na temat Adama Michnika, redaktora naczelnego »Gazety Wyborczej«, oraz wydawcy tej gazety Agory SA są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego" (wyrok z dnia 26 września 2005; sygn. III C 1225).

Jesteś, Adamie, dostatecznie rozgarnięty, by zdawać sobie sprawę, że wszelaka wolność – choćby wolność słowa – nikomu nie jest dana na zawsze. Czasami trzeba ją wywalczyć;  czasami dostaje się ją w spadku. Na przykład w spadku po wujkach z Opozycji Demokratycznej czy „Solidarności".  Nie ma gwarancji na jak długo – czy na jedno pokolenie, czy na kilka lat.  [...] Pojawiają się nowe zagrożenia, nowi nieprzyjaciele wolności.

Od pewnego czasu są nimi Twoje pozwy. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego ostatni z nich, ten przeciwko p. Rafałowi Ziemkiewiczowi, skłonił mnie do napisania tego listu. W zasadzie powinienem to zrobić znacznie wcześniej, gdyż każda z pozywanych przez Ciebie osób zasługiwała na okazanie z nią solidarności. Nie musiała w mojej ocenie mieć racji, wystarczyło, iż była osobą, której próbowałeś swym pozwem kneblować usta. Być może powstrzymywała mnie niechęć do upubliczniania własnej osoby lub lenistwo. Moja bierność zaczęła mnie jednak coraz bardziej uwierać, a po zapoznaniu się z treścią  ostatniego z tych pozwów, pełnego inwektyw i pomówień, dalsza bierna postawa wobec Twej aktywności pozwotwórczej wydała mi się czymś wręcz nieprzyzwoitym.

Tak więc reasumując: podobnie jak p. Rafał Ziemkiewicz uważam, że pozywając swych krytyków, zastraszasz potencjalnych polemistów, działasz przeciwko wolności słowa i ograniczasz swobodę debaty publicznej.

Po tym stwierdzeniu, oczekując na pozew, apeluję do wszystkich tych, którzy inwestowali lub są skłonni zainwestować w obronę wolności słowa, by podpisali się pod niniejszym oświadczeniem lub sformułowali podobne.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej