Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Stalina Roosevelt nazywal pieszczotliwie Wujkiem Joe

Kluzik Jest Najważniejsza

Jerzy Jachowicz, Janusz Rolicki

Od lewego

Janusz Rolicki

Media podniecają się, że 67 lat po zakończeniu wielkiej wojny Waszyngton udostępnia materiały na temat Katynia. Nareszcie się dowiemy, co na ten temat wiedział prezydent Roosevelt – zapowiadają gazety. No cóż, nawet nie czytając tych dokumentów, mamy świadomość tego, że prezydent wiedział na ten temat niemal to samo co my dzisiaj. Oczywiście nie widział dokumentów NKWD z wyrokiem śmierci dla 24 tys. polskich oficerów i inteligentów pojmanych po 17 września we wschodniej Polsce. Stanowiły one kropkę nad i zbrodniczej operacji. Były potwierdzeniem, że prezydent, premier oraz pozostali członkowie politbiura ZSRR swymi podpisami poświadczyli bandycki charakter swego kraju. Myśmy te dokumenty zobaczyli po raz pierwszy, gdy do Warszawy prezydentowi Wałęsie przywiózł je prezydent Jelcyn. Natomiast Roosevelt, warto wiedzieć, miał szczegółowe informacje na temat samej zbrodni od wywiadu amerykańskiego, który znał relacje członków szwajcarskiego Czerwonego Krzyża wizytujących groby katyńskie po ucieczce Armii Czerwonej. Znał je, ale tak samo jak premier brytyjski Churchill ukrył je przed światem. W związku z tym do śmierci Roosevelta – na początku 1945 r. – a nawet dłużej w USA i imperium brytyjskim obowiązywał zakaz pisania oraz wspominania o zbrodni katyńskiej – chyba że jako o zbrodni niemieckiej. Nie znamy bardziej instrumentalnego potraktowania zaprzyjaźnionego kraju niż to, którego doświadczyła Polska w latach II wojny światowej. W wielkiej polityce liczą się tylko interesy. A co mogli nieszczęśni Polacy zaoferować sojusznikom w miejscu kilkuset dywizji będących w dyspozycji Wujka Joe – jak pieszczotliwie nazywał Roosevelt Stalina? O Katyniu – warto pamiętać – jako o zbrodni Stalina przypomnieli sobie Amerykanie dopiero w roku 1952, a więc wtedy, gdy trwała w najlepsze wojna koreańska i świat był na krawędzi III wojny światowej. Wtedy to Amerykanie wymyślili też imprezę pod tytułem „Tydzień narodów ujarzmionych". Na wiecach i pochodach użalano się wówczas nad naszym smutnym losem. Siedem lat po Jałcie, było to rychło w czas...

Do prawego

Jerzy Jachowicz

Znowu wielu moich znajomych nieładnie się wyraża o Joannie Kluzik-Rostkowskiej, odkąd pojawiła się pogłoska, że ma dostać stanowisko ministerialne w rządzie PO. Niektórzy pozwalają sobie nawet na obelgi. Nie do powtórzenia w eleganckim towarzystwie, do którego przynależności się poczuwam od momentu uzyskania dyplomu ukończenia baletowej szkoły podstawowej w Warszawie na Powiślu, kiedy to zapoznałem się w tamtejszej placówce oświatowej, podczas zajęć nadobowiązkowych, z klasycznym dziełem na temat dobrego wychowania, zwanego wówczas savoir-vivre'em, a dziś już zapomnianego, szczególnie w polityce. A ponieważ Kluzik- -Rostkowska po uszy tkwi w polityce od ponad ośmiu lat, używanie wobec niej zwrotów niegodnych przytaczania wielu uważa za naturalne. – Skąd jednak ta niechęć i tak duża agresja wobec delikatnej istoty, „puchu marnego" – jakby nazwał ją poeta? Otóż Kluzik- -Rostkowska jest niewątpliwie kobietą zdolną. Zdolną do wszystkiego. Także do zdrady. Wiele kobiet zdradza mężów, Kluzik-Rostkowska tylko partie. Zdawałoby się, bezosobowe twory współczesnych społeczeństw, pozbawione uczuć wyższych. Zdradzony mąż cierpi z powodu ciosu wymierzonego w najbardziej czuły punkt męskiego ego. Nie może znieść myśli, że jego ukochaną ktoś inny, nieznany, tuli w ramionach. Jeszcze większe męki przechodzi wtedy, gdy zna swego rywala. Nie może pogodzić się z odejściem żony, gdyż kochanka swojej połowicy uważał za skończonego fajtłapę, na którego żadna atrakcyjna kobieta nigdy nie spojrzy jak na obiekt zdolny do zaspokojenia jej uczuciowych potrzeb. Wbrew pozorom zdrady partyjne są jednak o wiele boleśniejsze. Stają się ranami życia społecznego. Poczucia krzywdy doznają tysiące członków partii i setki tysięcy jej zwolenników. Szczególnie wówczas, gdy u podłoża zdrady leży dwulicowość. „Joanna od Kaczyńskiego" – jak nazywały ją media – założyła nową partię o górnolotnej nazwie Polska Jest Najważniejsza. Szybko jednak się okazało, że jej prawdziwa nazwa brzmiała: Kluzik Jest Najważniejsza.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy