Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Hollywood kręci w Iranie

Wiesław Kot

Szpiedzy i iluzjoniści mają ze sobą wiele wspólnego.

I jedni, i drudzy starają się odwracać uwagę od tego, co istotne, wytworzyć alternatywną rzeczywistość, oszukać" – deklaruje Antonio Mendez, agent CIA, który uratował szóstkę Amerykanów w trakcie rewolucji islamskiej w Iranie w 1979 r. Zaowocowało to filmem Bena Afflecka, który właśnie zgarnął Złoty Glob i wspina się po Oscara za film roku. Sukcesu nie wróżymy („Lincoln" Spielberga!), ale książkę, która posłużyła za kanwę filmu, czytamy pilnie i szukamy tego, czego nie zobaczyliśmy na ekranie.

Przede wszystkim – Amerykanie zrobili sobie kuku w Iranie własnymi rękami. Popierali Pahlawiego, dopóki się dało. Prezydent Carter – oddany od łysiny po pięty prawom człowieka – jeszcze tydzień przed obaleniem dyktatora przyleciał do Teheranu pokrzepić go na tronie. Zwariował? Nie! Chodziło o płynność dostaw ropy, po którą mógł sięgnąć Breżniew. I jak tu się dziwić, że kiedy dyktator zwiał z kraju, motłoch od razu ruszył na ambasadę Stanów? W konsekwencji – akcja CIA, by odbić tych paru Amerykanów, których nie wzięto na zakładników.

Zresztą awantura wynikła z nieznajomości angielskiego. Demonstranci przyszli pod ambasadę z dyktą z napisem: „We only want to set in", co znaczy, że chcą jedynie pokojowo zaprotestować. Ale jakiś niedouk pomylił się i kazał napisać „sit in", co znaczyło, że wejdą i się stąd nie ruszą. Służby ambasady kazały się zabarykadować i stąd ruchawka.

Teraz trzeba by odbić bodaj tych paru, co się przyczaili, ale to nieproste. Zatem pierwsza przymiarka – wywieźć Amerykanów jako nauczycieli angielskiego, którzy nie znaleźli roboty. Odpada. Kto by jechał na saksy do zrewoltowanego Iranu? Może zatem biznesmeni z branży rolnej – dostarczą plony, bo kraj głoduje. Skąd! Tych wystraszonych dzieciaków z ambasady nikt nie przerobi na wypasionych biznesmenów. A facet „under cover" musi się czuć dobrze w nowej skórze, inaczej zdemaskuje go byle celnik na lotnisku.

Pójdźmy więc w szaleństwo. I to następuje: CIA montuje rzekomą ekipę filmową, która na irańskich piaskach nakręci nowe „Gwiezdne wojny" – nazwane właśnie „Argo". I zgarnie uciekinierów jako członków ekipy. Piszącego niniejsze w Tunezji dowieziono do miasteczka na pustyni, gdzie Lucas kręcił 50. odcinek „Gwiezdnych wojen". Miliony ton piachu i kosmiczne lepianki – ale sugestywne. Dziwić się, że i w Iranie poskutkowało?

Antonio Mendez, Matt Balio
"Operacja Argo"
Prószyński i S-ka

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO