Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Pozostalosci Zmijowych Walow na Ukrainie

Słowiański wielki mur

Michał Kozak

Wielki Mur Chiński, broniący Państwa Środka przed najazdami koczowników, znany jest na całym świecie. Żmijowe Wały – gigantyczną sieć umocnień obronnych wybudowanych przez Słowian – otacza niemal absolutne milczenie

Tajemnicze linie ziemnych wałów do dziś budzą na Ukrainie emocje. Wyjaśnienie, kto i kiedy je zbudował, to już nie tylko kwestia naukowa , ale również istotny argument w sporze o historyczną rolę Rosji i jej prawo do dominacji w Europie Wschodniej. Żmijowe Wały, bo taka nazwa przylgnęła do tajemniczych umocnień, ciągną się od granicy polsko-ukraińskiej w okolicach Lwowa po tereny graniczących z Rosją dzisiejszych obwodów połtawskiego i charkowskiego. Ich łączna długość sięgała niegdyś 2 tys. km. Najdłuższe jednolite fragmenty zachowały się do dziś pomiędzy Tarnopolem a linią Dniestru, Żytomierzem i okolicami Kijowa, a na lewym brzegu Dniepru ciągną się od okolic sienkiewiczowskich Łubniów wzdłuż rzeki Suły aż do jej ujścia do największej rzeki Ukrainy.

Smok nadciąga ze stepu

Według ludowych podań Żmijowe Wały to ślad po straszliwym smoku, który porywał i pożerał dzieci mieszkańców wschodniej Słowiańszczyzny. Potwora pokonał wschodniosłowiański Szewczyk Dratewka – Cyryl Kożemiaka, czyli Cyryl Garbarz, po czym zaprzągł go do ogromnego pługa, którym wyorał wielką bruzdę – wał i towarzyszący mu rów. Miały one oddzielać tereny zamieszkałe przez ludzi od tych, które należeć miały do pokonanego potwora. Ostatecznie jednak smok niczego nie dostał, zmęczony pracą dotarł do rzeki, gdzie opił się wody i pękł podobnie jak jego wawelski pobratymiec. Tyle staroruska legenda.

Jednak to nie smok zaprzęgnięty do pługa przez ludowego bohatera odpowiada za powstanie wałów, lecz mieszkańcy wschodniej Słowiańszczyzny. I nie od smoka miały oddzielać słowiańskie plemiona, ale od nie mniej groźnego, za to realnego wroga – napadających znienacka koczowniczych ludów, nadciągających falami z leżącego na południe od słowiańskich terytoriów stepu.

Skala prac jeszcze dziś budzi podziw. Zachowane fragmenty wałów u podstawy mają od 8 do 22 m szerokości, a ich wysokość ponad tysiąc lat od usypania sięga w niektórych miejscach 9 m. Typowy wał miał przekrój trapezoidalny z płaskim wierzchem, w który wkopywano częstokół z drewnianych pali. Trzonem konstrukcji najczęściej był ruszt z drewnianych bali wypełniany ziemią. Ruszt osypywano ziemią również z zewnątrz. U podnóża wału, od strony stepu, wykopywano głęboki rów, który w suchym terenie był odsunięty od podstawy konstrukcji o blisko metr, na terenie podmokłym odległość wzrastała tak, by nie zagrozić stabilności nasypu. Na newralgicznych odcinkach linię umocnień zwielokrotniano przez budowanie niekiedy nawet sześciu leżących jeden za drugim nasypów. Mniej więcej co 6–8 km na zapleczu wału znajdowały się niewielkie grody, w których – jak się przypuszcza – mieszkała załoga mająca za zadanie bronić swojego odcinka umocnień.

Spieszanie konnego

Pokonanie takiej przeszkody przez konnicę było niemożliwe. Dokonać tego mogła tylko piechota. Tymczasem siłą koczowników ze stepu była właśnie pędząca masa konnicy napadająca znienacka i równie nagle, jak się pojawiła, znikająca. Nieprzywykli do walki na ziemi tracili swoją przewagę i stawali na przegranej pozycji w starciu z broniącymi swojej ziemi Słowianami. Nawet przełamanie linii wału w pojedynczych miejscach nie było groźne. Za pierwszą linia rozciągały się kolejne, a system grodów pozwalał obrońcom na skuteczną walkę z tymi najeźdźcami, którzy przedarli się przez umocnienia. Konstrukcja wału sprawiała przy tym, że był nie do obrony od strony północnej, w efekcie nawet gdyby atakującym udało się go opanować, kontratak Słowian bez trudu mógł doprowadzić do odbicia zajętych przez koczowników fragmentów umocnień.

Skala robót jeszcze dziś poraża swoim ogromem. Zdaniem archeologów w szczytowym momencie system wałów liczył ok. 2 tys. km. Do budowy metra bieżącego umocnień zużywano ok. 3 metrów sześciennych drewna i co najmniej kilkadziesiąt metrów sześciennych ziemi. W sumie przy budowie umocnień zużyto kilka milionów metrów sześciennych drewna i usypano kilkaset milionów metrów sześciennych ziemi.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej