Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Człowiek, który wie za dużo

Jan Piński, Krzysztof Galimski

Jak Centralne Biuro Śledcze wystawiło własnego agenta

28 czerwca 2011 r. Krzysztof Winiarski został zatrzymany przez policję na lotnisku w Balicach pod zarzutem posłużenia się fałszywym dokumentem w celu wyciągnięcia z izby celnej ogromnego transportu papierosów. Straty Skarbu Państwa z tytułu niezapłaconej akcyzy miały wynieść 19,6 mln zł. Sprawa, jakich wiele zdarza się w Polsce, gdyby nie fakt, że Winiarski (ur. 25 kwietnia 1950 r.) od połowy 2005 r. pracował dla Centralnego Biura Śledczego jako agent o kryptonimie Orzeł. Za swoją pracę na rzecz organów ścigania był wielokrotnie nagradzany, także przez czeską policję (m.in. list gratulacyjny z października 2007 r.) za pomoc w rozpracowaniu fałszerzy akcyzy i euro. Także i tym razem rozpracowywał gang przemytników na rzecz CBŚ, działając za ich wiedzą, zgodą i prośbą. Dlaczego CBŚ pozwoliło zatrzymać i aresztować swojego agenta? Dzień po zatrzymaniu w mieszkaniach, w których przebywał Krzysztof Winiarski, policja przeprowadziła przeszukania, podczas których odkryła archiwum dotyczące przestępstw popełnianych przez polityków z pierwszych stron gazet. Ale także ostrą amunicję i kamizelkę kuloodporną. Kim naprawdę jest 63-letni Krzysztof Winiarski, z zawodu ogrodnik? I co go łączy z najważniejszymi polskimi politykami (którzy niezależnie od wysokich państwowych funkcji zawsze znajdują dla niego czas) oraz szefami tajnych służb?

Rachunek za drzewka

Zawodowa biografia Winiarskiego, którą udało nam się odtworzyć, rozpoczyna się w latach 90. Był wówczas kierowcą konwojów z pomocą humanitarną dla krajów ogarniętej wojną domową byłej Jugosławii. Wśród polityków i ludzi tajnych służb oficjalnie pojawił się w 2003 r. Jego firma ogrodnicza rok wcześniej została oszukana przez Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Radomiu na 750 tys. zł. Władze szpitala chciały obsadzić drzewami, krzewami i kwiatami teren wokół budynku. – Kierownictwo szpitala potwierdziło, że wykonałem pracę, ale ponieważ placówka nie dostała spodziewanej dotacji, nie chciała zapłacić. Doprowadziło mnie to do bankructwa i licytacji całego mojego majątku – opowiada „Uważam Rze" Krzysztof Winiarski. Nie mógł wystawić faktury i domagać się zapłacenia przed sądem, ponieważ nie stać go było na zapłacenie podatku VAT. A ten trzeba płacić niezależnie od tego, czy faktura zostanie opłacona czy nie. Władze szpitala wydały mu potwierdzenie wykonania pracy dopiero wtedy, gdy zgodził się im przekazać nieodpłatnie wykonaną pracę. – To był szantaż, na który musiałem się zgodzić. Inaczej bank oskarżyłby mnie o wyłudzenie kredytu, ponieważ nie mógłbym udowodnić, że wydałem pieniądze zgodnie z przeznaczeniem – mówi Winiarski.

Dwa lata później Winiarski zgłosił się do jednej z delegatur ABW z informacjami dotyczącymi mafii paliwowej. Szef delegatury skierował go do prowadzących śledztwo w tej sprawie prokuratorów apelacyjnych z Krakowa, a ci z kolei skontaktowali go z policjantami z CBŚ. W zamian za pomoc organom ścigania Winiarski nie chciał pieniędzy. Prosił tylko o załatwienie zwrotu należnych mu pieniędzy za wykonaną na rzecz szpitala w Radomiu pracę. Prokuratorzy i śledczy byli pod wrażeniem wiedzy i skuteczności Winiarskiego. Dość szybko się okazało, że ma dostęp do szczególnie ważnych informacji. CBŚ przydzieliło mu oficera prowadzącego, ale z jego meldunkami zaczęły się dziać dziwne rzeczy. – Ci oficerowie, m.in. komisarz Anna K. z wrocławskiego CBŚ i pan nadkomisarz Marek B. z krakowskiego CBŚ – nieprzekupni, apolityczni i bardzo pracowici funkcjonariusze – na własnej skórze odczuwali skutki kontaktów ze mną. Były nawet groźby zwolnienia z pracy – opowiada Winiarski. Po kolei tracił kolejnych oficerów prowadzących. Czy dlatego, że przekazywał informacje, z których – z sobie znanych powodów – policja nie chciała skorzystać? W latach 2005–2011 policja zignorowała przekazane przez Winiarskiego informacje m.in. o możliwości kontrolowanego zakupu skradzionego XVI-wiecznego obrazu Łukasza Cranacha Starszego – w tym wypadku przekazał on CBŚ swoje zdjęcie z tym bezcennym dziełem. Infiltrował wiele grup przestępczych. Przy kolejnej jego akcji pojawiła się możliwość nabycia od białoruskich gangsterów pojemników z rtęcią mogącą posłużyć do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego (Winiarski przywiózł nawet próbkę tej substancji na spotkanie – ale oficer CBŚ wycofał się z zakupu) czy wprowadzenia w Polsce do obiegu fałszowanych w Kaliningradzie dolarów. – Nie sprawdzamy podniesionych przez pana kwestii, gdyż sfera działania policji, której dotyczą, pytania jest objęta tajemnicą państwową – poinformowało nas biuro prasowe policji.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy