Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Święci pod ostrzałem

Tomasz Krzyżak

Krytycy Kościoła próbują niszczyć autorytet świętych. Zarzucają im liczne oszustwa i skandale. Celem jest zniszczenie współczesnego człowieka

Zakonnik antysemita

Podobnie trudne jest wytłumaczenie, że święty Maksymilian Kolbe nie był antysemitą. A właśnie taką łatkę przyklejono mu pół wieku temu. Skąd się wzięły oskarżenia o antysemityzm? W 1917 r. Maksymilian, kiedy był na studiach w Rzymie, założył Milicję Niepokalanej (Rycerstwo Niepokalanej). Stowarzyszenie postawiło sobie za cel podjęcie wszelkich możliwych działań do nawrócenia się grzeszników. Wśród nich ojciec Maksymilian wymieniał m.in. heretyków, masonów oraz Żydów. Nie ma w tym nic dziwnego, jeśli choć trochę zna się historię Kościoła. Do czasów Soboru Watykańskiego II nie mówiło się o dialogu między religiami, nie istniało pojęcie wolności religijnej. Uważano, że człowiek może zostać zbawiony, jeśli jest katolikiem. Zmieniło się to dopiero po soborze. Z modlitw usunięto m.in. wezwania do nawrócenia Żydów także z modlitwy św. Katarzyny Labouré, którą do dziś wykorzystują członkowie Rycerstwa Niepokalanej.

Krytycy ojca Maksymiliana wytykają mu także atakowanie Żydów na łamach prasy, która wychodziła z niepokalanowskiej drukarni. Szczególnie często tematyką żydowską zajmował się „Mały Dziennik". Tymczasem ojciec Maksymilian nigdy nie napisał do tego tytułu żadnego tekstu! Gdy gazeta zaczęła się ukazywać, był na misjach w Japonii. Egzemplarze przesyłano mu do Nagasaki. W jednym z listów do ojca Mariana Wójcika, który był redaktorem naczelnym „Małego Dziennika", pisał wręcz: „Mówiąc o Żydach, bardzo bym uważał na to, by czasem nie wzbudzić albo nie pogłębić nienawiści do nich w czytelnikach i tak już nastrojonych do nich czasem nawet wrogo. Na ogół więcej bym się starał o rozwój polskiego handlu i przemysłu, niż piętnował Żydów". Z kolei po powrocie do Polski, gdy ponownie został przełożonym Niepokalanowa, nie wpuszczał na łamy gazety autorów o antysemickich poglądach.

Gdy we wrześniu 1939 r. Niemcy zajęli klasztor w Niepokalanowie, ulokowali w nim obóz przejściowy dla ok. 3500 osób w tej grupie było ok. 1500 Żydów. Po likwidacji obozu kilku Żydów przez krótki czas ukrywało się w klasztorze. W listopadzie 1940 r. w Niepokalanowie znalazł schronienie Żyd o nazwisku Wiesenthal z żoną. Za zgodą Maksymiliana Kolbego ukrywał ich na terenie klasztoru brat Iwo Achtelik. „Państwo Wiesenthal mieszkali w Niepokalanowie jedenaście miesięcy. Klasztor ich utrzymywał. W dniu 14 października 1941 przyjechali gestapowcy i aresztowali 7 braci i Wiesenthala, zabrali wszystkich do więzienia w Warszawie. Po pewnym czasie otrzymaliśmy wiadomość od Wiesenthala, że znajduje się w więzieniu w Łowiczu i prosi o przysłanie żywności. Brat Longin Chalciński co miesiąc dowoził mu paczki. W maju 1942 r. przyszła wiadomość, że Wiesenthal nie żyje" wspominał po latach zakonnik.

Z kolei Zygmunt Gorson, żydowski współwięzień Maksymiliana w Auschwitz-Birkenau, wspominał: „Straciłem wiarę, a o. Kolbe mi ją przywrócił! (...) On wiedział, że jestem Żydem, lecz to nie stanowiło różnicy. Jego serce nie czyniło rozróżnienia między osobami i nie miało dla niego znaczenia to, czy są Żydami, katolikami lub jeszcze innych religii: on kochał wszystkich i dawał miłość, nic innego jak miłość". Podobnych relacji na temat przyjaźni ojca Maksymiliana znalazłem podczas pracy nad książką o nim wiele. Żadnej antysemickiej wypowiedzi świętego nie znalazłem w jego pismach, listach, notatkach oraz artykułach. Żadnej. Mimo to łatka antysemicka trzyma się na habicie Maksymiliana mocno.

Święty kobieciarz

Podobnie mocno trzymają się bzdurne zarzuty wobec św. ojca Pio. Zakonnika do dziś określa się mianem kobieciarza, a wielu wciąż wierzy w to, że stygmaty, które miał Ojciec Pio, były przez niego fabrykowane.

Oskarżenia o zbyt bliskie kontakty z kobietami ciągnęły się za ojcem Pio przez całe życie. W dokumentach z procesu beatyfikacji zachowało się złożone pod przysięgą zeznanie niejakiej Elviry Serritelli o intymnych stosunkach z zakonnikiem. Niemal we wszystkich biografiach podkreślana jest sympatia zakonnika dla kobiet. Autorzy twierdzą, że potrafił z nimi rozmawiać i rozumiał ich problemy. Na początku, gdy ojciec Pio pojawił się w San Giovanni Rotondo, przełożony klasztoru polecił mu opiekę nad grupą kobiet. Zakonnik głosił dla nich rekolekcje. Najpierw w grupach, potem spotkania coraz częściej odbywały się indywidualnie. To mnożyło plotki i podejrzenia zwłaszcza że w rozmównicy, w której zakonnik spotykał się z kobietami, stało łóżko. Ba! Mówiono, że Ojciec Pio dwa razy w tygodniu uprawia seks. Szczególnymi względami ojciec Pio obdarzał Cleonice Morcaldi. Pisał do niej w jednym z listów: „Kocham cię tak, że nie można więcej! Biada temu, kto ośmieliłby się ciebie skrzywdzić! Biada! Wiedz, że jeśli tu jeszcze jestem, to jestem tylko dla ciebie". Listowny kontakt zakonnik utrzymywał z dziewczyną nawet wtedy, gdy przełożeni zabronili mu osobistych kontaktów z kobietami. Dziś wiemy, że Cleonice była córką duchową świątobliwego zakonnika za jego radą złożyła m.in. dozgonny ślub czystości. Krytycy ojca Pio wiedzą jednak swoje.

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe